Artist Statement
Jestem rzeźbiarką. Rzeźbę rozpoznałam jako własny język stosunkowo późno, ale z poczuciem bezwarunkowej konieczności. Studia architektoniczne wykształciły we mnie myślenie przestrzenią, jednak dopiero praca z materią uświadomiła mi, że nie chcę jej jedynie projektować – chcę przestrzeń fizycznie kształtować, naruszać i organizować poprzez formę. Rzeźba stała się dla mnie sposobem rozumienia i komentowania świata.
Moja droga do sztuki nie była historią rezygnacji z twórczości na rzecz rodziny. Przez wiele lat świadomie angażowałam się w budowanie wspólnego życia, wychowanie trojga dzieci i prowadzenie rodzinnej firmy. Po narodzinach trzeciego dziecka zrozumiałam jednak, że potrzeba tworzenia nie jest potrzebą dodatkową, lecz koniecznością. Nie chciałam burzyć wcześniejszego życia, ale poszerzyć je o przestrzeń należącą do mnie. Dziś nie traktuję późnego wejścia w sztukę jako straty. Doświadczenie dało mi materiał, bez którego miałabym znacznie mniej do powiedzenia.
PRL nauczył mnie zaradności i robienia czegoś z niczego. Głębiej ukształtowało mnie jednak katolickie wychowanie: system zakazów, poczucia winy, kontroli cielesności i nieufności wobec przyjemności. Przez lata naturalne wydawało mi się podporządkowanie własnych potrzeb obowiązkowi i oczekiwaniom innych. Odzyskiwanie prawa do pragnienia, przyjemności i samostanowienia stało się równocześnie procesem dojrzewania do sztuki.
Temat ten pojawił się już w mojej rzeźbie dyplomowej „Rozkosz”. Nie przedstawia ona fizycznego spełnienia, lecz ideę pełni, odnoszącą się do platońskiego mitu o Androgynach. Rozkosz może być dla mnie doświadczeniem cielesnym, estetycznym, intelektualnym czy duchowym. Coraz bardziej interesuje mnie jednak nie samo spełnienie, lecz to, co nadaje mu intensywność: brak, oczekiwanie, dyscyplina, zakaz, odroczenie i przekroczenie granicy.
Z tego napięcia wyrasta mój obecny obszar badań „Post i Karnawał jako rytuał w procesie twórczym”, rozwijany w przewodzie doktorskim na ASP w Warszawie pod kierunkiem Grzegorza Gwiazdy. Post i karnawał nie są dla mnie przeciwieństwami, lecz tworzą cykl. Post koncentruje energię poprzez ograniczenie, dyscyplinę i brak. Karnawał ją uwalnia – w nadmiarze, cielesności, ryzyku i przyzwoleniu. Bez braku spełnienie traci intensywność; bez dyscypliny wolność może stać się przypadkowością. Badam moment przejścia pomiędzy tymi stanami i pytam, czy rytm ograniczenia i uwolnienia może stać się strukturą procesu twórczego.
Problem wolności i przynależności podejmuję również w wieloletnim projekcie „Stado”. Tworzę dobrowolną wspólnotę z osób, które były lub są dla mnie ważne. Pobieram odlewy ich obręczy barkowej; każda osoba sama wybiera pozycję ramion i szyi. Powstają indywidualne formy, które tracą dosłowność portretu i zaczynają przypominać ptaki w locie. „Stado” jest wspólnotą, w której przynależność nie wymaga podporządkowania.
Figura ludzka pozostaje moim podstawowym alfabetem, choć coraz częściej redukuję ją do ciężarów, kierunków i proporcji. Łatwość odwzorowania natury bywa ograniczeniem. Wiedza anatomiczna nie może zastępować decyzji formalnej. Detal, który nie służy całości, jest jak piękny dźwięk w fałszywej melodii. Interesuje mnie moment, w którym figura przestaje być anatomicznie prawdziwa, a zaczyna mówić prawdę o człowieku.
Forma i piękno inicjują pierwsze spotkanie widza z rzeźbą. Rzeźba musi zatrzymać spojrzenie, zanim zacznie stawiać pytania. Nie chcę jednak zamykać jej znaczenia – pozostawiam miejsce na interpretacje, również takie, których sama nie przewidziałam.
Moje doświadczenie kobiety jest jednym ze źródeł, z których czerpię, dlatego w moich pracach powracają problemy dominacji, narcyzmu, protekcjonalności i nierównych relacji władzy. Interesują mnie jednak przede wszystkim jako mechanizmy ludzkie i społeczne, wykraczające poza płeć i bieżący kontekst polityczny. Świadomie zachowuję autonomię wobec ideologii, nurtów i oczekiwań środowiska artystycznego. Sztuka jest dla mnie przestrzenią samodzielnego myślenia: pozwala rozpoznawać mechanizmy, które nami kierują, podważać to, co przyjmujemy bezrefleksyjnie, i mówić własnym głosem.




















